Wczoraj wróciłem z 39 Finału Międzynarodowego Turnieju Młodych Fizyków (IYPT - International Young Physicists' Tournament) i, jak co roku, jestem zachwycony tym, co działo się w Zurychu. Znów wszyscy byliśmy świadkami fascynacji młodych ludzi zgłębianiem praw przyrody i rozmawianiem o tym w turniejowej formule. Znów fizyka zbliżała ludzi, bez względu na ich poglądy, wyznanie, narodowość czy kolor skóry. Pięknie było się temu przyglądać w roli niezależnego jurora.
Jednak w tym roku moje postrzeganie świata przez pryzmat zmagań turniejowych zmącili moi rodacy. I oczywiście nie Ci, którzy godnie i wspaniale reprezentowali nasz kraj wśród 35 uczestniczących w wydarzeniu reprezentacji. Uczynili to nieobecni i nieuczestniczący w turnieju, w sposób urągający podstawowym zasadom przyzwoitości.
Tu potrzebne jest drobne wprowadzenie. Polska reprezentacja uczestniczy w turnieju niemal od jego powstania. Zazwyczaj z ogromnymi sukcesami. Reprezentujący nasz kraj zespół wyłaniany jest w zawodach narodowych, które od jakiegoś czasu mają etap półfinałów oraz finałów. Zazwyczaj biorą w nich udział drużyny z całej Polski. Nad wszystkim czuwa Polskie Towarzystwo Fizyczne (PTF).
Od dłuższego czasu zmagania krajowe wygrywała drużyna z Warszawy, która rokrocznie prezentowała wysoki poziom przygotowania. W tym roku jednak, co należy otwarcie przyznać,
niespodziewanie przegrała finał i uczniowie
Akademickiego Liceum Politechniki Wrocławskiej po raz pierwszy reprezentowali Polskę. Ich zwycięstwo w finale było konsekwencją ciężkiej pracy, zaangażowania i ogromnej determinacji. Zarówno młodych ludzi, jak i opiekunów. Zasłużyli na nie. Zostali wyłonieni w uczciwej procedurze, niczym nieróżniącej się od tej stosowanej w ubiegłych latach. Ich praca nie zakończyła się z chwilą zwycięstwa i wytrwale przygotowywali się do występów w Szwajcarii. Na wielu płaszczyznach były to dla nich niezwykłe wydarzenie, równie niecodzienne także dla opiekunki. Miałem sposobność przyglądać się temu, na tyle, na ile pozwalały mi obowiązki jurora.
Warto pamiętać, że żadne z nich nie miało doświadczenia z ubiegłych lat, nie było wspierane przez uczestników poprzednich turniejów międzynarodowych i nie mogło liczyć na "know how" tych, którzy latami w turnieju brali udział.
Za to tuż po zakończeniu zawodów pojawiły się w mediach społecznościowych niepochlebne komentarze na temat tegorocznego występu Polaków autorstwa oczywiście Polaków. Wylało się, że nisko, że słabo, co za klęska, wina PTFu. Zwyciężyło rozgoryczenie... tych, których przegrana zabolała. Gdy to piszę wpisów już szczęśliwie nie ma, ale niesmak pozostał. Niestety.
Drużyno ARTEMIS jestem z WAS dumny. Byliście częścią wydarzenia, które jest wspaniałe, bo WY jesteście niesamowici. Tak trzymać!