sobota, 19 stycznia 2019

Postulaty, po stu latach

Na początku bieżącego roku pojawił się w grupie FB Nauczyciele fizyki link do propozycji petycji będącej apelem o prawdziwą reformę edukacji przygotowywanym w ramach działań innej grupy FB Szkoła jest dla ucznia - zmieńmy polską edukację. Przed zbieraniem podpisów autorzy proszą o uwagi. Długo zastanawiałem się czy zabrać głos w tej sprawie - post w grupie fizyków nie był dotychczas komentowany - uznałem jednak, że podzielę się swoimi przemyśleniami, które potencjalnie mogą przydać się autorom petycji.

Muszę zaznaczyć, że kilka petycji Polskiego Towarzystwa Fizycznego, przygotowanych przy okazji reform edukacji już przeżyłem. Niestety nic tym nie osiągnięto i dlatego uważam, że energię poświęcaną na przygotowywanie postulatów i zbieranie pod nimi podpisów lepiej jest skierować na konkretne działania służące bezpośredniemu wdrażaniu zapisanych w nich pomysłów. Choćby jednego. Tym bardziej, że zdecydowaną większość postulowanych propozycji da się realizować we współczesnej szkole już teraz. Przyjrzyjmy się im bliżej.

1) Ograniczenie obowiązkowej podstawy programowej wyłącznie do zagadnień, które przydają się w normalnym życiu, a nie działalności naukowej.
O konieczności zmniejszenia zakresu treści każdej z podstaw mówiłem już i pisałem choćby w tekście Fizyka (i nie tylko) w ostatnich klasach szkoły podstawowej. Nie bądźmy jednak naiwni i nie piszmy, że są w szkole zagadnienia nieprzydające się w życiu, a ważne dla działalności naukowej. W przypadku fizyki, a gotów jestem napisać, że szerzej – w przypadku nauk przyrodniczych – zakres treści jest zdecydowanie historyczny i wyłącznie przez współczesny kontekst nabiera znaczenia praktycznego. Wszystkie zapisy podstawy programowej fizyki mają związek z codziennym życiem i zadaniem nauczyciele jest pokazać to uczniom. Dać odkryć, że warto uczuć się o np. elektryzowaniu, ruchu, czy napięciu powierzchniowym, bo jest to wiedza wykorzystywana choćby w narzędziach codziennego użytku. 

2) Wprowadzenie do podstawy programowej treści dotyczących podstaw psychologii, w tym zarządzania emocjami, negocjacji, metod skutecznej nauki, zarządzania sobą, poszukiwania wiarygodnych źródeł informacji i ich weryfikowania.
Postulowane tu treści, choć w części niejawnie, ale są elementem obecnych podstaw programowych. Pamiętajmy, że obok zajęć przedmiotowych są m.in. zajęcia z doradcą zawodowym oraz lekcje do dyspozycji wychowawcy (tzw. godziny wychowawcze), które są miejscem na tego rodzaju działania. Znam niejednego nauczyciela, który o tym z uczniami rozmawia. A poszukiwanie wiarygodnych źródeł informacji i praca z tekstem jest obecna choćby w podstawach programowych przedmiotów przyrodniczych. Zgadzam się, że te elementy powinny być jeszcze bardziej wyeksponowane.

3) Zmiana charakteru podstawy programowej – z obowiązku weryfikowanego przemocą na sugestie dla nauczycieli. W taki sposób prowadzący zajęcia w szkołach publicznych łatwiej będą mogli dostosować materiał do zainteresowań swoich uczniów. 
W szkole nic nie dzieje się przemocą, działania prowadzone są w świetle niejednego dokumentu regulującego pracę tej instytucji oraz jej nauczycieli. Oczywiści to nauczyciel zna swoich uczniów najlepiej i stara się dobrać metody pracy tak, by osiągnąć najlepsze rezultaty. Każdy z nich dobrze wie, że różne metody przynoszą różne efekty, w zależności od konkretnej grupy uczniów. Najczęściej dowiadujemy się o tym po fakcie. Współcześni uczniowie chętnie pracują, gdy tylko znają reguły i widzą sens działań, a wypracowanie takich reguł będzie łatwiejsze, gdy zapisy podstawy programowej będą obejmować przede wszystkim umiejętności. Umiejętności, które można doskonalić na dowolnie przez nauczyciela wybranej treści. To swoboda w wyborze treści szczegółowych, za pomocą których kształci się zapisane w podstawie programowej umiejętności powinna charakteryzować nową podstawę.

4) Wprowadzenie bonu edukacyjnego, który będzie mógł być realizowany w szkole publicznej prywatnej lub pozostanie do dyspozycji rodziców uczniów, którzy zdecydują się na edukację domową.
Tu dla odmiany mamy postulat dotyczący organizacji pracy szkoły i jej finansowania. Jest to propozycja interesująca, tym bardziej, że w dłuższej perspektywie czasowej mogłaby zmienić strukturę szkół w Polsce. Należy jednak pamiętać o dwóch stronach takiego rozwiązania – pierwszej związanej ze sposobem zatrudniania i wynagradzania nauczycieli w szkołach prywatnych (obecnie większość z nich nie uwzględnia Karty Nauczyciela) i drugiej, wymagającej porównywalności efektów kształcenia (choćby przy rekrutacji do kolejnego etapu edukacyjnego), co wyklucza realizację kolejnego postulatu. Tutaj należałoby przedstawić więcej szczegółów proponowanego rozwiązania.

5) Zniesienie obowiązku zdawania egzaminów weryfikujących przyswojenie podstawy programowej dla uczniów wybierających edukację domową i zastąpienie jej składaniem raportów z osiągnięć edukacyjnych.
W tej sprawie energię poświęciłbym raczej doskonaleniu sposobów egzaminowania, a nie jego kontestowaniu. Ostatecznie przecież, na koniec etapu edukacyjnego uczeń będzie poddawany egzaminowi zewnętrznemu. Jeśli tylko udałoby się tak przygotowywać egzaminy, by sprawdzały umiejętności, a nie specyficzną wiedzę przedmiotową składanie raportów z osiągnięć edukacyjnych nie byłoby konieczne (przecież to dodatkowa biurokracja). Co więcej, uczeń wybierający edukację domową miałby sposobność praktycznego przygotowania się do egzaminów zewnętrznych (o celowości tychże także warto dyskutować).

6) Odejście od nauki wszystkich uczniów w klasie zagadnień na tym samym poziomie i umożliwienie im pracy w swoim tempie, tak jak jest to np. w brytyjskim modelu edukacji.
Proszę mi wierzyć, że sporo z tego postulatu jest już w polskim modelu edukacyjnym. Obowiązkiem każdego nauczyciela jest choćby uwzględnianie zapisów różnego rodzaju opinii oraz indywidualizowanie prowadzonych działań edukacyjnych. Już dawno rzeczywiste warunki szkolne wymusiły realizację tego postulatu. I między innymi tu „ukryte” są te, z uporem godnym lepszej sprawy przez wielu niedostrzegane, 22h różniące 18h i 40h w każdym z tygodni pracy. Wystarczy spojrzeć na to, czego uczy się w tzw. szkołach elitarnych - nie mówi się o tym otwarcie, ale większość z nich wykracza daleko poza to, co w podstawach programowych znaleźć możemy.

7) Wprowadzenie zaleceń zniechęcających do obciążania uczniów w szkołach publicznych dużą ilością pracy domowej i sugestią jak najbardziej efektywnego wykorzystania czasu kiedy są w szkole.
To postulat otwarcie odnoszący się do warsztatu pracy każdego z nauczycieli. Przede wszystkim styl pracy każdego z nich determinuje to, ile uczeń musi wykonać w domu oraz ma kluczowy wpływ na efektywność działań w szkole. Trudno wyobrazić sobie np. pracę metodą odwróconej lekcji, szczególnie skuteczną w przypadku przedmiotów przyrodniczych, bez działań ucznia w domu. Każdy nauczyciel mający rzeczywisty kontakt z rodzicami swoich uczniów potrafi rozsądnie planować działania. Nieustanny partnerski dialog uczeń-nauczyciel-rodzic oraz wzajemne zaufanie i szacunek zamiast zaleceń byłyby w tym miejscu najodpowiedniejszymi działaniami.

8) Wprowadzenie więcej projektów grupowych, które uczą współpracy, podziału obowiązków, zarządzania i specjalizacji.
Projekt grupowy to tylko jedno z wielu rozwiązań, które uczą współpracy, podziału obowiązków, zarządzania i specjalizacji. Dotychczasowe doświadczenia szkolne – choćby w szkołach gimnazjalnych - pokazują, że nie jest on uniwersalną receptą na bolączki współczesnej szkoły. Owszem jest elementem niezbędnym, ale z pewnością więcej nie oznacza lepiej. W zróżnicowaniu, a ściślej dopasowaniu narzędzi do konkretnej grupy upatrywać należy rozwiązania.

Jestem pod wrażeniem determinacji autorów petycji w dążeniach do doskonalenia naszego systemu edukacji i zmiany wizerunku współczesnej szkoły. Uważam, że szkoły na naszych oczach przestają być miejscem, o które można opisać w sześciu słowach (szacunek, zaangażowanie, kreatywność, otwartość, ład, altruizm), a raczej przeżywa coś na kształt „kryzysu osobowości”. Wykluwające się z omawianej petycji oddolne działania edukatorów i rodziców mogą ją zmienić. Pokażmy przykładem działań, że się da i dopiero wówczas piszmy petycje (jeśli jeszcze trzeba będzie). 

Tymczasem, w moim odczuci, zaproponowane w obecnym brzmieniu postulaty są zbyt naiwne i nie tworzą spójnej koncepcji. Robią wrażenie zbyt wielu dość przypadkowo przemieszanych propozycji zmian obejmujących kwestie merytoryczne, organizacyjne i finansowe. 
Bardzo chciałbym pomóc autorom napisać to lepiej, ale potrzebną do tego energię wolę wykorzystać do bycia lepszym nauczycielem. W ten sposób mam przynajmniej pewność, że będzie z tego pożytek.



czwartek, 10 stycznia 2019

Apel o zdrowy rozsądek

W końcu grudnia ubiegłego roku odbył się próbny egzamin ósmoklasistów z języka polskiego, matematyki i języka nowożytnego. Polecam wszystkim nauczycielom "zabawę w ósmoklasistów" i podjęcie wyzwania polegającego na rozwiązaniu arkuszy bez wcześniejszego zaglądania do klucza.

Po przerwie świątecznej nauczyciele języka ojczystego i obcego oraz "królowej nauk" szczegółowo omawiają wyniki z uczniami i prezentuję je rodzicom wskazując, co wypadło dobrze, a nad czym należy jeszcze  wspólnie pracować. Nauczyciele przedmiotów przyrodniczych także włączają się w te rozmowy i nie tylko, by po raz kolejny powiedzieć, że sytuacja będzie wyjątkowa - (nie)kumulacja roczników itp. itd. - ale przede wszystkim, by wskazać, że Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) wysyła czytelny sygnał nt. nowego egzaminu. Egzamin będzie sprawdzał kompetencje uczniów - wiedzę, umiejętności i postawy. Przede wszystkim umiejętności winniśmy kształcić podczas wszystkich lekcji.

[ilustracja z zadania nr 19, również "mocno fizycznego"]
 
Oto w arkuszu egzaminu z języka polskiego znalazł się tekst zatytułowany "Zdrowy rozsądek" - tekst, w którym niewątpliwie poruszane są zagadnienia z obszaru fizyki. W wyraźnym kontekście filozoficznym pojawiają się pojęcia, które wykorzystujemy do opisu świata, co ważne pojęcia, które znaleźć można w podstawie programowej fizyki dla szkoły podstawowej. Jest to niewątpliwie ukłon w stronę interdyscyplinarności nauczania, w stronę holistycznego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość, podkreślenie ważności kontekstu w edukacji ogólnej. Jako orędownik wykorzystywania tekstów źródłowych w nauczaniu i egzaminowaniu jestem rad, że tekst taki znalazł się w arkuszu. To dobry kierunek zmian.

Jako fizyki już jednak tego optymizmu mam zdecydowanie mniej. I nie piszę tego, by dostarczyć argumentu rzeszy tych, którzy uważają, że teksty do arkuszy egzaminów muszą być tworzone specjalnie na użytek egzaminu. Analizujmy z uczniami rzeczywiste teksty -  na lekcjach jest zdecydowanie łatwiej, bo możemy dodać komentarz, wskazać kierunek analizy, wyjaśnić nieścisłości. Wymagajmy tego także podczas egzaminu, ale w przypadku egzaminu tekst należy poddać wnikliwej konsultacji naukowej.

W rzeczonym przypadku dobór tekstu jest kontrowersyjny i niestety pokazuje, że przyrodnicze wykształcenie autora nie ustrzegło go przed sformułowaniami dalece nieścisłymi, wręcz niefortunnymi. Wiele z nich jest, z fizycznego punktu widzenia, wysoce nieprecyzyjnymi, a z częścią nie sposób się zgodzić. Co gorsze, jak napisał jeden z moich uczniów uczestniczących w egzaminie, jest to "tekst wprowadzający w błąd", zwłaszcza ucznia zainteresowanego fizyką. Nie jest to jedyny komentarz, którym opatrzył tekst młody człowiek prowokując mnie do napisania niniejszego komentarza. I nie chodzi tu o ewidentne pomylenie w opisie cząsteczek i cząstek, ale o fundamentalne pojęcia - wiedza i nauka. Czarę przepełniają sformułowania, że wiedza naukowa doprecyzowała wiedzę potoczną oraz wiedza naukowa jest wiarygodniejsza, ale gdyby nie zdrowy rozsądek, nauka nie miałaby bazy, od której mogłaby się "odbić". Oczywiście można próbować usprawiedliwić wszystko "rozprawkowym" charakterem fragmentu i "wyrwaniem" go z szerszego kontekstu pracy naukowej prof. dr hab. Jacka Wojtysiaka, ale czy przystoi? A  może lepiej zaznaczyć, że za taki stan rzeczy odpowiedzialni są sami fizycy, którzy przez lata na zadaniach, a nie (kon)tekstach kształcili pokolenia?

W moim odczuciu taki dobór tekstu odsłania nasz (autorów zadań egzaminacyjnych) brak doświadczenia w wykorzystywaniu tekstów źródłowych w procesie egzaminowania oraz, co zdecydowanie gorsze, brak współpracy międzyprzedmiotowej ekspertów CKE.
Jestem jednak skłony z ogromną energią bronić celowości wykorzystywania tekstów źródłowych, nawet rozważanego tekstu, w procesie nauczania-uczenia się oraz egzaminowania. Niech to będzie lekcja także dla nas - nauczycieli fizyki. Wykorzystajmy tekst "Zdrowy rozsądek" na naszych lekcjach i przekonajmy się, czy nasi uczniowie uważają, że czasem "nauka kwestionuje wiedzę zdroworozsądkową".  


poniedziałek, 7 stycznia 2019

Kompetencje potoczne

Na początku kolejnego roku powracają stare pytania. Czy istnieje coś takiego jak wiedza, umiejętności i postawy elementarne, bez których nie sposób jest funkcjonować we współczesnym świecie? Jeśli tak, to do jakich obszarów przedmiotowych należą, a może są ponadprzedmiotowe? Czy wyłącznie na nich powinniśmy się skupić w kształceniu ogólnym? 

Odpowiedź, która pierwsza przychodzi mi do głowy - mamy kompetencje kluczowe  i one wydają się obejmować  podstawowe obszary aktywności człowieka. Nim je jednak zdobędziemy kierujemy się głównie tak zwaną wiedzą potoczną? Nie ma przecież umiejętności potocznych lub postaw potocznych, czyżby?

Wiedza potoczna wydaje się być na uboczu rozważań na temat kształcenia, choć w przypadku przedmiotów przyrodniczych, a zwłaszcza fizyki jest czymś, co spędza sen z powiek niejednej nauczycielce czy niejednemu nauczycielowi. Ileż to razy zmagaliśmy się z problemem ruchu jednostajnego w przypadku stałej siły, czy przeświadczeniem, że ciała cięższe spadają szybciej. Z wzajemnością oddziaływań nie jest lepiej – większe ciało to większa siła oddziaływania, podobanie, gdy do ciała dostarczamy energii to jego temperatura zawsze zmienia się.  Któż z nas nie słyszał, że wiatr wieje z większą bądź mniejszą siłą lub, że ciśnienie hydrostatyczne na dnie większych zbiorników o tej samej głębokości jest większe. 

Trudne, a w wielu przypadka wręcz niemożliwe, by wygrać z wiedzę potoczną, więc lepiej byłoby już od najmłodszych lat przekuć ją na wiedzę naukową, cóż kiedy lekcje fizyki dopiero w 7 klasie. Do tego czasu wiedza potoczna tak mocno „rozsiada się” w postrzeganiu świata, że zostaje do przysłowiowej grobowej deski. I XXI wieku szerzą się rzesze ludzi negujących kulisty kształt Ziemi…
Trzeba by uczyć elementów filozofii przyrody już od najmłodszych lat, a już najpóźniej od klasy czwartej szkoły podstawowej. Tak, na lekcjach przyrody nieożywionej! Dla tych wszystkich, którzy uważają, że przedmiot przyroda nie ma w polskiej szkole dobrej prasy zaproponowałbym przedmiot środowisko. Wiem, wiem ten to dopiero ma korzenia, ale może zaowocuje?  I zamiast o właściwościach materii, ruchu, energii i elektryczności rozważać pod koniec szkoły podstawowej zrobić to niemal na samym jej początku. Bez obliczeń, za to na konkretnych przykładach, w kontekście badania i ochrony środowiska – budowa materii kontra segregacja śmieci, ruch w odniesieniu do pór roku, wędrówki chmur i prądów morskich (niosących tysiące kilogramów śmieci - sic!), do tego źródła energii odnawialnej i kopalnej, elektryczność - choćby w zjawiskach pogodowych. I nie jest to pomysł nowy, ale wymagający zupełnie innego spojrzenia na kształcenie. Właśnie kompetencje kluczowe stają się najważniejsze. 

Dziś zdecydowanie wolałbym, by młody człowiek szanował najbliższych i środowisko niż stosował zasady dynamiki - te rządzą światem, czy je znamy, czy nie. Zdecydowanie lepiej by nie śmiecił - nie produkował śmieci bez sensu, ani ich nie spalał.

Moglibyśmy pomyśleć o wariancie z jedną godziną środowiska - przyrody nieożywionej w klasie 4, 5 i 6, a potem fizyki w klasach 7 i 8 uczyć zupełnie inaczej. Rozwiązywać problemy, a lekcje fizyki mogłyby służyć transformowaniu umiejętności potocznych w umiejętności  krytycznego przyglądaniu się światu i wyszukiwaniu informacji niezbędnych do podejmowania decyzji. 

A te decyzje mogłyby wyjść na dobre nam i naszej Ziemi.
Tego życzę nam w nadchodzącym roku!

środa, 19 grudnia 2018

Augmented reality - rzeczywistość rozszerzona

Coraz więcej aplikacji wykorzystuje możliwości kryjące się pod skrótem AR (od angielskiego Augmented Reality), co po polsku zwykło nazywać się rzeczywistością rozszerzoną. W uproszczeniu, technologia ta pozwala dodawać do nieruchomych obrazów treści multimedialne - inne obrazy bądź filmy, tak zwane aury. 
I już nawet tak zwięzły opis pokazuje, że technologia ta może znaleźć ciekawe zastosowanie podczas lekcji (fizyki a jakże!) - od prostego dodawania dodatkowych treści do symboli (rysunków, obrazów), po ilustrowanie tradycyjnych plakatów materiałami audio i video. Sprawdza się jeszcze lepiej, gdy wykorzystamy pomysłowość i kreatywność uczniów podsuwając tę technologię jako element zadania domowego - dla chętnych (oczywiście). Proponuję przećwiczyć mówiąc uczniom, by zrobili aurę fizyczną.

Idea przygotowania najprostszego przykładu wykorzystującego technologię AR daje się zamknąć w kilku krokach:
  1. Znajdujesz aplikację do tworzenia AR - w tym przykładzie wykorzystam środowisko.
    https://www.hpreveal.com/
  2. Korzystając z komputera podłączonego do sieci Internet zakładasz bezpłatne konto użytkownika w Augmented Reality Studio - aplikacja nie ma interfejsem w języku polskim, ale jest bardzo intuicyjna, więc każdy rozgarnięty uczeń i nauczyciel da sobie świetnie radę.
  3. Logujesz się do programu i przechodzisz do zakładki Moje aury.
  4. Pora na pierwszą własną aurę - należy wybrać opcję Utwórz nową aurę.
  5. W pierwszej kolejności wybierasz obraz, którego treść pragniesz rozszerzyć.
     
  6. Opisujesz szczegółowo ten obraz wypełniając okno dialogowe, które pojawi się na ekranie. Proszę pamiętać, że by odszukać obraz na dysku komputera należy wybrać Browse.
    Procedurę wyboru obrazu kończy naciśnięcie klawisza Save.
  7. Zakończone sukcesem przesyłanie obrazu objawia się dostępnością narzędzi do jego edycji - widocznych z lewej strony ekranu. 
    Aby dodać film rozszerzający należy przejść do następnego kroku Next.
  8. Teraz kolej na wybranie treści rozszerzającej.
  9. Opisujesz szczegółowo tę treść wypełniając okno dialogowe, które pojawi się na ekranie. Proszę pamiętać, że by odszukać film na dysku komputera należy wybrać Browse.
    \

     
    Procedurę wyboru filmu kończy naciśnięcie klawisza Save. 
  10. Zakończone sukcesem przesyłanie filmu objawia się dostępnością narzędzi do jego edycji - widocznych na dole ekranu. Warto zadbać, by wielkość wyświetlanego filmu była identyczna w wielkością obrazu, który rozszerza. W tym celu należy skorzystać z narzędzi Resize.
    Aby ukończyć tworzenie aury wystarczy przejść do następnego kroku Next.  
  11. Pozostało już tylko szczegółowo opisać utworzoną aurę. 
    To ważny element procedury ponieważ informacje te będą widoczne dla innych użytkowników. Nim zapiszemy gotową aurę naciskając Save warto pomyśleć, czy chcemy, by była widoczna dla innych - jeśli tak, to opcję Unshare zmianiemay na Share. Procedurę tworzenia aury kończy naciśnięcie klawisza Close.
Aby cieszyć się urokami rzeczywistości rozszerzonej niezbędne jest spojrzenie na wybrany w pierwszym kroku obraz (wyświetlany na ekranie lub wydrukowany w kolorze) okiem urządzenia mobilnego (telefonu bądź tabletu) uzbrojonym w aplikację AR - w opisywanym przypadku HP Reveal. Po jej zainstalowaniu i uruchomieniu należy obiektyw kamery skierować na obraz, którego rzeczywistość rozszerzyliśmy, a ta ukaże się naszym oczom na ekranie urządzenia.
Aby ułatwić aplikacji odszukiwanie obrazu w gąszczu innych warto jest odszukać użytkownika, który aurę zamieścił i uaktywnić opcję śledzenia jego profilu.
Proponuję to przećwiczyć na przykładzie mojego profilu - tomaszgreczylo - dzięki któremu pod logiem Uniwersytetu Wrocławskiego, widocznym poniżej, ukryłem film.
Proszę spróbować, jak to działa.

piątek, 7 grudnia 2018

Fizyka (i nie tylko) w ostatnich klasach szkoły podstawowej

Autorzy podstawy programowej fizyki dla szkoły podstawowej wyraźnie zaznaczają, że przygotowany przez nich dokument nie ma charakteru rewolucji, a wprowadzone w nim zmiany, w porównaniu z podstawą programową dla gimnazjum, są zgodne z zaleceniami formułowanymi podczas różnorodnych analiz tego dokumentu dokonywanych na przestrzeni lat jego obowiązywania.
Należy podkreślić, że ostatnia podstawa programowa fizyki dla gimnazjów była dokumentem nowatorskim m. in. ograniczyła zasób treści dotychczas obowiązujący uczniów w tym przedziale wiekowym oraz wprowadziła cele wynikające z wymagań przekrojowych i doświadczalnych. Do jej głównych mankamentów należał niedostatecznie precyzyjny język opisujący wymagania (wiele spraw zostało doprecyzowanych w komentarzu autorskim) oraz fakt ograniczenia wykształcenia ogólnego w obrębie fizyki do gimnazjum oraz pierwszej klasy szkoły ponadgimnazjalnej.

Nowa podstawa programowa fizyki dla szkoły podstawowej ma w założeniu wyeliminować te mankamenty a dodatkowo - przygotowane przez ten sam zespół autorów - podstawy programowe fizyki dla szkół ponadpodstawowych mają przywrócić, realizowane spiralnie, kształcenie ogólne w obrębie tego przedmiotu na kolejnych etapach edukacyjnych.

Ewolucyjny charakter zmian potwierdzają chociażby zapisy wymagań ogólnych, których charakter oraz liczba nie uległy zmianie. Nadal są to 4 wymagania:
  • Wykorzystanie pojęć i wielkości fizycznych do opisu zjawisk oraz wskazywanie ich  przykładów w otaczającej rzeczywistości.
  • Rozwiązywanie problemów z wykorzystaniem praw i zależności fizycznych.
  • Planowanie i przeprowadzanie obserwacji lub doświadczeń oraz wnioskowanie na podstawie ich wyników.
  • Posługiwanie się informacjami pochodzącymi z analizy materiałów źródłowych, w tym tekstów popularnonaukowych.
Należy podkreślić, że wyraźnie akcentuje się w nich związek fizyki z otaczającą nas rzeczywistością, badawczy charakter przedmiotu oraz kluczową rolę informacji i jej zróżnicowanych źródeł. Sumaryczna liczba wymagań szczegółowych jest niemal identyczna - 97 w porównaniu z 96 w poprzednim dokumencie.
Jeśli nawet policzyć wymagania doświadczalne zapisane w podstawie programowej szkoły podstawowej na końcu każdego z bloków tematycznych pojedynczo, to nadal nie jest to wzrost znaczący co do liczby. Wymaga on jednak większego nakładu pracy nauczyciela, w tym także dofinansowanie wyposażenia klasopracowni fizycznych. Z drugiej strony, dzięki doprecyzowaniu znaczenia użytych w dokumencie czasowników operacyjnych, nowe zapisy stały się bardziej konkretne.
Porównanie zakresów wymagań szczegółowych wygląda następująco (w nawiasach podano liczbę  podpunktów):
Rok 2012
1.    Ruch prostoliniowy i siły (12)
2.    Energia (11)
3.    Właściwości materii (9)
4.    Elektryczność (13)
5.    Magnetyzm (6)
6.    Ruch drgający i fale (7)
7.    Fale elektromagnetyczne i optyka (12)
8.    Przekrojowe (12)
9.    Doświadczalne (14)
Rok 2017
1.    Przekrojowe (9)
2.    Ruch i siły (18)
3.    Energia (5)
4.    Zjawiska cieplne (10)
5.    Właściwości materii (9)
6.    Elektryczność (16)
7.    Magnetyzm (7)
8.    Ruch drgający i fale (9)
9.    Optyka (14)
Szacowana liczba godzin niezbędnych do realizacji zapisów podstawy programowej fizyki to 124 i liczba ta nie uwzględnia czasu niezbędnego na tzw. powtórzenie przed sprawdzianami wiedzy i umiejętności, rzeczone sprawdziany oraz ich omówienie. Przyjęto, że podczas lekcji fizyki w szkole podstawowej odbędzie się 8 sprawdzianów wiedzy i umiejętności, na co niezbędne jest dodatkowe 24 godziny. Daje to łącznie 148 godzin w cyklu. Wyliczenie to pokazuje, że choć w czasie 2 lat edukacji taka liczba zajęć ma miejsce, to realizacja zapisów podstawy wymaga od nauczyciela znacznego wysiłku organizacyjnego.
 
Dlaczego więc uczniowie szkół podstawowych oraz ich rodzice są zadania, że nakład pracy jaką muszą poświęcić w klasach VII i VIII przewyższa możliwości przeciętnego 12 - 14 latka?

Składa się na to kilka czynników:
  1. Niektóre z wymagań szczegółowych mogą być zrealizowane w trakcie jednej lekcji podczas, gdy inne wymagają działań rozłożonych na wiele spotkań. Jednak sumaryczna liczba godzin jest - w ocenie autorów dokumentu - wystarczająca, by zapisy podstawy programowej zrealizować. Należy mieć jednak świadomość, że we współczesnym dyskursie edukacyjnym, który bazuje na wynikach badaniach dydaktycznych wprowadzenie zmian powinno być poprzedzone szczegółową analizą oraz pilotażowymi badaniami efektów proponowanych rozwiązań. W przypadku tej reformy badania takie nie zostały zrealizowane i należy zaznaczyć, że jest w tym niemała wina samego środowiska fizyków. Oczywiście dostępne są różnorodne wyniki badań w obrębie edukacji prowadzonych w kraju i poza jego granicami, które próbowano uwzględnić w toku prac, ale ich zakres w niewielkim stopniu dotyczy fizyki. 
  2. Zakres treści w przypadku gimnazjum rozłożony był na trzy lata edukacji podczas, gdy w przypadku szkoły podstawowej obejmuje on dwa lata. Sumaryczna liczba godzin jest identyczna, ale każdy doświadczony nauczyciel wie, że 4 godziny rozłożone na dwa lata, czyli po dwie tygodniowo, to zdecydowanie efektywniejszy układ niż jeden rok z 2 godzinami w tygodniu i dwa inne, po jednej godzinie tygodniowo. Gdy dodamy do tego fakt, że taka "kumulacja" nastąpiła z wielu przedmiotów jednocześnie sumaryczny nakład pracy niezbędny do sprostania wymaganiom jest znacząco większy.
  3. Nie udało się, w przypadku przedmiotów przyrodniczych, stworzyć wspólnych, identycznie sformułowanych celów ogólnych. Mimo, że zakres celów ogólnych dla biologii, chemii i fizyki jest zbliżony to jednak różnorodne sformułwoania oraz inne rozłożenie akcentów nie ułatwia pracy uczniom i nauczycielom. Konsekwencją tego faktu jest także potrzeba korelacji miedzyprzedmiotowej realizowanej na poziomie szkoły i choć jest to rozwiązanie naturalne, to jednak bardzo złożone (energo i czasochłonne) i nadal realizowane w niedostatecznej liczbie szkół.
  4. Przeniesienie akcentów kształcenia w obrębie fizyki na opis jakościowy i zwiększenie liczby wymagań doświadczalnych przy zmniejszeniu podstawowych wymagań obejmujących prowadzenie obliczeń wymaga od uczniów i nauczycieli odejścia od dotychczasowych, tradycyjnych metod nauczania - uczenia się. Implikuje to przede wszystkim zmiany w postrzeganiu przedmiotu. Taka transformacja związana jest ze zmianą warsztatu pracy nauczyciela fizyki, a proces ten wymaga także nakładów finansowych oraz jest czasochłonny. Na takie działania w sprinterskim tempie wprowadzania zmian tego czasu zabrakło.
  5. Liczba nauczycieli fizyki jest niedostateczna, a możliwości ich doskonalenia i rozwoju zawodowego ograniczone - niestety głównie przez brak czasu. Wielu nauczycieli fizyki podejmuje działania doskonalące w czasie wolnym, nierzadko kosztem relacji z najbliższymi. Problem stanowi także niezwykle mała liczba młodych nauczycieli oraz konieczność pracy w kilku placówkach jednocześnie. (Kwestiom finansowym należy poświęcić oddzielny wpis.)
  6. Atrakcyjność działań, w które angażowany jest w szkole młody człowiek jest z jego punktu widzenia (a także jego rodziców) zdecydowania mniejsza niż atrakcyjność dostępnej oferty nieformalnej. Liczba incjatyw edukacyjnych poza szkołą rośnie i nie należy odbierać tego jako konkurecję, a traktować jako element dywersyfikacji działań edukacyjnych i źródło inspiracji. O dystraktorach aktywności edukacyjnej ucznia w stylu telefon komórkowy, konslole do gier czy portale społecznościowe niesposób w tym miejscy nie pomyśleć. Dodatkowe sformalizowanie procesów szkolnych czyni szkołę miejscem coraz mniej naturalnym. Dla niejednego ucznia świat wirtualny wydaje się niestety bardziej realny.
  7. Odbiór społeczny zmian w edukacji, sposobu ich projektowania i realizowania dodatkowo stymulowany m. in. obrazami medialnymi Ministerstwa Edukacji Narodowej, szkoły oraz pracujących w niej nauczycieli dopełnia dzieła zniszczenia. Niedostatecznie starannie budowana przez lata, w wielu obszarach, współpraca między państwem, szkołą, rodzicami i uczniami doprowadziła do sytuacji, którą świetnie portretuje poniższa ilustracja (znaleziona w sieci).
Niby wiem, co jest ważne, ale, by tak zaprojektowane połączenie kół zębatych działało sprawnie, z pewnością nie może być zrealizowane w przedstawiony sposób. Tak zaprojektowane połączenie kół zębatych doprowadzi do wyłamania się części trybów. Niestety znajdujemy się w sytuacji, w której nasza maszyna edukacji zmierza do takiej nieuniknionej awarii. 

Uważam, że możemy jej uniknąć wdrażając kilka kluczowych działań:
  1. Odbudować szacunek do szkoły jako instytucji edukacyjnej (nie biurokratycznej maszyny).
  2. Zwiększyć swobodę nauczycieli w doborze treści, które służą kształtowaniu umiejętności uczniów i motywować ich do wykorzystywania różnorodnych metod pracy, przy jednoczesnym wspieraniu ich rozwoju zawodowego.
  3. Stworzyć podstawę programową, w której bardzo szczegółowo zostaną opisane umiejętności przekrojowe i międzyprzedmiotowe, a treści charakterystyczne dla konkretnych przedmiotów zostaną ograniczone do niezbędnego minimum (roboczo 1/2 tego, co mamy obecnie).
Ponad wszystkim należy pamiętać, że uczniowie, nauczyciele i rodzice są partnerami działań edukacyjnych.

wtorek, 27 listopada 2018

Ignite talk - znak czasu, czy błazenada?

Mam za sobą pierwszą autorską prezentację w konwencji Ignite talk - dotychczas tylko oglądałem innych - i niestety nie potrafię ocenić, czy wystąpienie spełniło swoje zadanie. 

Postanowiłem wypróbować ten sposób prezentowania na XV Konferencji regionalnej "Przedmioty ścisłe w szkole i na studiach", która w ubiegły piątek odbyła się na Politechnice Wrocławskiej i zgromadziła rekordowo dużą liczbę nauczycieli. Było to posuniecie ryzykowne ze względu na "tradycyjny" charakter spotkania, ale pomyślałem, że skore spore grono obecnych na spotkaniu nauczycieli fizyki z regionu ma po raz kolejny słuchać o roli języka fizyki, to warto przy okazji zaprezentować nową formułę. 


Niby wszystko poszło sprawnie - 20 slajdów na każdy 15 sekund - prezentacja dynamiczna, autor wiedział, co chce przekazać, zadbał o oprawę graficzną, rekwizyty, odbiorcy reagowali żywiołowo, slajdy niosły jasny przekaz poświęcony trudnym, wieloetapowym zadaniom na maturze, to jednak po zakończeniu poczułem się trochę jak błazen. I nie wiem, czy to przez to skojarzenie logo Ignite z dzwoneczkami, jak na obrazie Jana Matejki "Stańczyk na dworze królowej Bony po utracie Smoleńska", czy może przez to, że na sali byłem jednym z najmłodszych obecnych, dla których takie tempo jest niestety nienaturalnie wysokie.

Będę jeszcze musiał przynajmniej raz spróbować! Innych także namawiam.

poniedziałek, 29 października 2018

Fizyczny escaperoom

Należę do tych edukatorów, którzy próbują różnorodnych metod wspomagających zdobywanie wiedzy oraz kształtowanie umiejętności i czasem robią rzeczy wymagające dodatkowego nakładu pracy bez gwarancji osiągnięcia sukcesu. Takim projektem było niewątpliwie przygotowanie escaperoomu w ramach kolejnych Szkolnych Warsztatów Fizycznych. Opłaciło się.

Ponieważ uważam, że warto jest poszerzać konteksty edukacyjne postanowiłem w ramach warsztatów zamykać grupę uczniów w pokoju, w którym na biurku leżała kartka z poniższymi wskazówkami. Podczas zabawy miałem podgląd do pokoju dzięki zainstalowanej wewnątrz kamerze oraz mogłem się porozumiewać z uczniami za pomocą krótkofalowek.


Młodzi Adepci Fizyki Kwantowej!
Znaleźliście się w zamkniętym pokoju wykładowcy akademickiego, który rozpoczął przygotowywanie wykładu pn. Wstęp do mechaniki kwantowej na XI Szkolne Warsztaty Fizyczne w Karpaczu. Opracował część notatek  i nagle zniknął.
Niestety teczka z notatkami, które jednocześnie są kluczem do opuszczenia pokoju została przez niego ukryta.
Waszym zadaniem jest ją odnaleźć i uzupełnić, bo to właśnie w niej kryje się kod do sejfu, a w nim znajduje się najważniejszy klucz. Czytajcie te notatki uważnie i układajcie na miejsce.
Podczas poszukiwań kierujcie się znakami ukrytymi w różnych miejscach pokoju, pamiętając, że nic nie trzeba  otwierać na siłę. Jeśli wskazówka jest poprawnie odczytana poprowadzi Was dalej. Nie niszczcie niczego, rzeczy odkładajcie skąd zostały zabrane.
Rozglądajcie się dookoła i pamiętajcie, że czas płynie. Macie maksymalnie 2h niezależnie od zegarów, które początek zabawy wskazują. 

Podczas zabawy uczniowie musieli odnaleźć i rozwikłać ciąg zagadek.
1.    Wskazówka - Od czego zacząć?
Zegary na ścianie wskazują różne godziny, w strefach czasowych Kanady (+5), Polski i Australii (-6). Wskazówki godzinowa z białą kropką tworzą - czytając od lewej do prawej - ciąg 3 cyfr otwierających aktówkę umieszczoną pod stołem – szyfr 8 1 7.
2.    Wskazówka - Dlaczego notatki są niekompletne?
Wewnątrz aktówki jest teczka (opisana Świat wiedzy), a w niej pierwsza (1) strona notatek do wykładu i puste miejsca na kolejne kartki. Te kolejne kartki trzeba odnaleźć i włożyć do foliowych okładek. Obok teczki jest też druk publikacji z fizyki kwantowej po angielsku oraz kluczyk. Na publikacji są zaznaczone na kolorowo słowa, a na końcu znajduje się napis: I have to check it. Uczestnicy zabawy mają się zorientować, że czytający zaznaczył słowa, by ich znaczenie sprawdzić w słowniku. Na półce z książkami jest słownik angielski, który, choć wygląda jak książka, w rzeczywistości jest sejfem. Kluczyk ukryty w walizce służy do jego otwarcia.
3.    Wskazówka - Wynik pomiaru otwiera kłódkę
W słowniku jest druga strona notatek do wykładu i informacja – Wykładowca najbardziej lubi pić coca-colę ± 1g. Na stole obok różnych rzeczy wykładowcy są także 3 puszki z napojami oraz waga kuchenna. Masa puszki coca-coli w gramach jest kodem – 2 8 0  otwierającym pudełko z czekoladkami. (Niepewność ± 1g jest dodana, bo może zdarzyć się, że waga wskaże mniej lub więcej, dlatego uczestnicy zabawy muszą mieć ten margines, by wprowadzili prawidłowy kod. Należy zadbać, by w wadze była sprawna bateria oraz zawsze przed rozpoczęciem zabawy zważyć puszkę z coca-colą i ewentualnie dokleić od spodu plastelinę, by było 280 gramów.)
4.    Wskazówka
- Światło UV
W pudełku po czekoladkach, także znajdującym się w escaperoomie, jest czwarta strona notatek oraz latarka UV i kartka z ostrzeżeniem – UWAGA! Lampa UV. Nie świecić w oczy, nie szkodzi wyłącznie zmarłym. Światło UV skierowane na datę urodzenia i śmierci Nielsa Bohra, którego podobizna znajduje się na jednej ze ścian pokoju pozwoli dostrzec kod – 1 8 5 9 6 , który jest hasłem do komputera, który jest na biurku włączony, ale zabezpieczony hasłem użytkownika Fizyk.
5.    Wskazówka - Cudza korespondencja
Po wprowadzeniu 5. cyfrowego hasła konto zostaje odblokowane i na ekranie komputera widać pulpit, na którym jest jedyny plik - ma nazwę Podróż. W pliku tekstowym jest korespondencja z biurem podróży dotycząca podróży służbowych. Trzy podróże opisane na bilecie to wizyty w różnych miastach świata. Połączenie tych miast - palcem po mapie (w pokoju jest globus) - da kontury trzech cyfr kolejnego kodu – 1 3 4 otwiera kłódkę aktówki z logiem wydawnictwa Nowa Era także pozostawionej w pokoju.
6.    Wskazówka
- Plakat prawdę Ci pokaże
W aktówce wydawnictwa jest piąta i szósta strona wykładu oraz tablet z zainstalowanym oprogramowaniem HP Reveal. W aktówce jest informacja treści: Proszę powiesić plakat i zerknąć na niego okiem sztucznej inteligencji HP. Jest tam także kod pozwalający otworzyć tubę – kod 2 0 1 1.
7.    Wskazówka - Augmented reality
W tubie jest plakat do powieszenia oraz ósma i dziewiąta strona wykładu. Tablet należy włączyć i uruchomić na nim oprogramowaniem HP Reveal. Oko kamery skierowane na plakat pokazuje kubeł oraz kod do kłódki – 3 4 3. (Już wkrótce napiszę, jak wykorzystywać tę aplikację także w kontekście lekcji.)
8.    Wskazówka - Wskazówka w śmietniku
W zamkniętym na różową kłódkę z szyfrem kuble jest jedenasta strona wykładu oraz instrukcja obsługi do sejfu.
9.    Wskazówka - To już jest koniec
Wykłady ułożone w teczce kartka po kartce mają ponumerowane strony. Wśród wszystkich znalezionych brakuje stron 3, 7, 10 i ten czterocyfrowy kod otwiera sejf, w którym ukryty jest klucz do wyjścia – należy wpisać kod 3 7 1 0 i nacisnąć E.

Umieszczenie całej zabawy w kontekście historycznym oraz wykorzystanie treści nawiązujących do tematyki warsztatów - wszystkie notatki są najprawdziwszymi fragmentami kursu mechaniki kwantowej - przyniosło ciekawe rezultaty. Z przyjemnością dopingowałem uwięzionych w ich staraniach o wydostanie się z pokoju.

Piszę o tym, zdradzając tajemnice zabawy nad którymi rozmyślałem wiele godzin, by zachęcić innych nauczycieli do organizowania tego rodzaju aktywności także w szkole. Mój kolejny escaperoom będzie escapcalassroomem!